Imaginations from the other Side

> recent entries
> calendar
> friends
> profile
> previous 20 entries

Tuesday, May 4th, 2010
7:14 pm - oglądając cudze zdjęcia na fb czuję, jak życie ucieka mi przez palce.
A szczęście spakowało walizki i wyjechało do ciepłych krajów. Oglądam tysiące demotywatorów o tym, jak to źle narzekać, kedy ma się wszystko: jest się zdrowym, ma gdzie mieszkać i co jeść. Ale wyobraźcie sobie, że to nie każdemu wystarcza. I demotywatory o tym, jak fajnie jest patrzeć z góry na innych, choć czasem jest tam, u góry, samotnie... Dlaczego ja się urodziłam taka głupia?

current mood: crushed

(comment on this)

Friday, March 19th, 2010
12:45 pm - That's how I feel...
I get up in the evening, and I ain't got nothing to say
I come home in the morning, I go to bed feeling the same way
I ain't nothing but tired, man I'm just tired and bored with myself
Hey there baby, I could use just a little help

You can't start a fire, you can't start a fire without a spark
This gun's for hire even if we're just dancing in the dark

Message keeps getting clearer, radios on and I'm moving round the place
I check myself out in the mirror I wanna change my clothes my hair my face
Man I ain't getting nowhere just sitting in a dump like this
There's something happening somewhere baby I just know what there is

You can't start a fire...

You sit around getting older there's a joke here somewhere and it's on me
I'll shake this world off my shoulders come baby this laughs on me

Stay on the streets of this town and they'll be carving you up alright
They say you got to stay hungry hey baby I'm just about starving tonight
I'm dying for some action I'm sick of sitting round here trying to write
This book
I need a love reaction come on now baby give me just one look





current mood: crushed

(comment on this)

Sunday, February 21st, 2010
5:56 pm - Friends...
Wszyscy patrzą na mnie jak na debila, odkąd przyznałam, że nie widziałam jeszcze ani jednego odcinka serialu Przyjaciele. Dziwne, nie? Otóż mnie to w cale nie dziwi. Akurat sama mam problemy z przyjaciółmi i wolę ich już nie oglądać.
Podobno gdy normalni ludzie mają problemy, od pomagania im są właśnie przyjaciele. Cóż, ja nigdy nei byłam normalna, ale przyjaciele mogli by tacy być. Moi w ogóle się mną nie interesują. Nawet nie wiem jak im powiedzieć, że potrzebuję, właśnie teraz, ich pomocy. Przyzwyczaiłam się już, że generalnie ludzie rozmawiają ze mną tylko wtedy, gdy czegoś ode mnie chcą, no albo już naprawdę się im nudzi i jestem jako jedyna w pobliżu. Da się z tym żyć, choć łatwo nie jest. Problem w tym, że kiedy ja ich potrzebuje, nie ma nikogo, kto zechciałby mi pomóc. Czy to na prawdę moja wina, czy może z ludźmi wokół też jest coś nie tak?

(comment on this)

Tuesday, February 9th, 2010
10:30 am - Co studenci filologii robią w ferie?
Jakto co? Uczą się słówek ;) Tym razem, dobrowolnie ;)


http://nonsensopedia.wikia.com/wiki/Tekst_kultury

albo:

http://nonsensopedia.wikia.com/wiki/Alegoria

(zwróćcie uwagę na obrazek)

Ujęła mnie też definicja słowa Aczkolwiek:

http://nonsensopedia.wikia.com/wiki/Aczkolwiek

current mood: artistic
current music: Sonata Arctica - 8th Commandment

(comment on this)

Thursday, February 4th, 2010
11:29 pm - Mrówka na torach świata wykoleiła pociąg !
Sesja zakończona, ferie! Dawno nie czułam się tak dobrze (może to dlatego, że miałam dziś szczepienie? ;) ) Widziałam Oriona (i nie chodzi tu o wafelki), normalnie całego Oriona, nie tylko pas, czy jakieś tam dwie i pół gwiazdki, ale całego! To był znak. W ogóle o mały włos nie spóźniłam się na egzamin, który napisałąm na maksymalną liczbę punktów (ach, te nienawistne spojrzenia kujonek z grupy). Jestem dziś po prostu skazana na sukces. No i ten Stratovarius... Miodzio.




current mood: Jea!
current music: Stratovarius - Forever

(comment on this)

Sunday, January 31st, 2010
10:54 pm - James Blunt i dół jak malowany.
No co? Sesja.
Oprócz tego okazało się dziś, że jestem pusta jak wydmuszka, bo nie mam marzeń. Jedynie wypełniam codzienne obowiązki. Uczę się, śpię, pracuję i tak w kółko. Nie mam czasu na marzenia. Boję się marzeń. Bo widzicie, wyznaję zasadę, że jeśli się tylko odpowiednio mocno stara i ciężko pracuje, można osiągnąć wszystko. Marzenia też można spełnić - dzięki ciężkiej pracy. A ja już nie chcę nic robić. Chcę - marzę - żeby siąść sobie w jakimś ładnym krajobrazie i nic nie musieć robić. Boję się mieć marzenia, bo oznaczają kolejną dzienną porcjęciężkiej pracy. I rozczarowania na każdym kroku. Smutne.

current mood: melancholy
current music: James Blunt - High

(comment on this)

Friday, January 15th, 2010
1:22 pm - Ziut, ziut, ziut
You would not believe your eyes
If ten million fireflies
Lit up the world as I fell asleep

'Cause they'd fill the open air
And leave teardrops everywhere
You'd think me rude
But I would just stand and stare

I'd like to make myself believe
That planet Earth turns slowly
It's hard to say that I'd rather stay
Awake when I'm asleep
'Cause everything is never as it seems

'Cause I'd get a thousand hugs
From ten thousand lightning bugs
As they tried to teach me how to dance

A foxtrot above my head
A sock hop beneath my bed
A disco ball is just hanging by a thread

I'd like to make myself believe
That planet Earth turns slowly
It's hard to say that I'd rather stay
Awake when I'm asleep
'Cause everything is never as it seems
When I fall asleep

Leave my door open just a crack
(Please take me away from here)
'Cause I feel like such an insomniac
(Please take me away from here)
Why do I tire of counting sheep
(Please take me away from here)
When I'm far too tired to fall asleep

To ten million fireflies
I'm weird 'cause I hate goodbyes
I got misty eyes as they said farewell

But I'll know where several are
If my dreams get real bizarre
'Cause I saved a few and I keep them in a jar

I'd like to make myself believe
That planet Earth turns slowly
It's hard to say that I'd rather stay
Awake when I'm asleep
'Cause everything is never as it seems
When I fall asleep

I'd like to make myself believe
That planet Earth turns slowly
It's hard to say that I'd rather stay
Awake when I'm asleep
'Cause everything is never as it seems
When I fall asleep

I'd like to make myself believe
That planet earth turns slowly
It's hard to say that I'd rather stay
Awake when I'm asleep
Because my dreams are bursting at the seams





current mood: nauka mi odwala...
current music: Owl City - fireflies

(comment on this)

Friday, December 25th, 2009
10:47 pm - "I żebyście przeważnie miały dobry humor"
Tak, najlepsze życzenia na święta. Jedynie dzieki makowcowi babci jakoś się trzymam. A potem przyjdzie Sylwester i będzie jeszcze gorzej. Merry Christmas!

current music: Utopia - Within Temptation

(comment on this)

Tuesday, December 22nd, 2009
6:33 pm - Utopia - disillusionment...
Within Temptation
Utopia

The burning desire
to live and roam free,
it shines in the dark
and it grows within me

You're holding my hand
but you don't understand
So where I am going,
you won't be in the end


I'm dreaming in colours
of getting the chance
Dreaming of ( trying )
The perfect romance

In search of the door,
to open your mind
In search of the cure
of mankind

Help us we're drowning
So close up inside

Why does it rain, rain, rain
down on Utopia?
Why does it have to kill
the idea of who we are?

Why does it rain, rain, rain
down on Utopia?
How will the lights die down,
telling us who we are?


I'm searching for answers
not given for free
You're hurting inside,
is there life within me?

You're holding my hand,
but you don't understand
You're taking the road
all alone in the end

I'm dreaming in colours
No boundaries are there
I'm dreaming the dream.
and I'll sing to share

In search of the door,
to open your mind
In search of the cure
of mankind

Help us we're drowning
So close up inside

Why does it rain, rain, rain
down on Utopia?
Why does it have to kill
the idea of who we are?

Why does it rain, rain, rain
down on Utopia?
How will the lights die down,
telling us who we are?


No właśnie. "And still haunts me this overwhelming question..." -
Jakoś rozczarowanie światem i ból istnienia lepiej wyraża mi się po angielsku.
Na przykład:



Szczerze mówiąc, uwielbiam demoty. Są takie ludzkie, a jednocześnie filozoficzne. Niedługo sama pewnie zacznę je robić. A na razie zapraszam na nowego bloga o słowach: perversion-of-words.mylog.pl

current mood: choraaa ;(
current music: Meet me halfway - Outcast

(comment on this)

Friday, December 18th, 2009
4:46 pm - Pokonana przez zimę.
Katar, kaszel, co jeszcze? Boże, żeby to nie była grypa!
Ale za to mam takie pomysły, że steampunk to mało powiedziane. Może na początek coś śmiałego i może nawet wieloznacznego.
Ale najpierw muszę pomyśleć jak to się tu wrzuca. (&^%$&#$@^&*^ !
...
Dobra, nie wymyślę. Technika tworzenia stron internetowych rozwija się szybciej niż mój mózg. A szkoda, bo mielibyśmy nad czym się pozastanawiać, akurat na święta. Cóż...

current mood: sick

(comment on this)

Thursday, December 10th, 2009
8:48 pm - YES!
Little Look chodzi mi po głowie. Szczegolnie fraza:

"An if it tumbles down -
If it tumbles down around our feet -
All around our feet
We will stand
We will stand our ground and freeze
out the heat"

Proszsz:



A tak poza tym, to świetny mam nastrój. Wymyśliłam kilka (de)motywatorów w tramwaju w drodze do domu i w ogóle takie zakończenie opowiadania, że sama byłam zaskoczona jak je poznałam ;) I can't wait. Ale najpierw praca licencjacka. Na środę. A tak poza tym, to reality is a verbal construct. Ot.

current mood: creative and happy
current music: Little Look

(comment on this)

Sunday, December 6th, 2009
9:36 pm - Coniedzielny atak paniki...
Matko Huto, jak ja napiszę tę pracę licencacką? ;o Ja nie mam pojęcia! Książka, którą potrzebuję, nie dość, że w Londynie, to jeszcze tylko w czytelni... Chyba pojadę tam na ferie... Ale nie, przecież w ferie mam praktyki! Masakra! AAAAAAA!

Tak, właśnie. Coniedzielny atak paniki. I już sobie obiecywałam, że wszystko robię w sobotę, a w niedzielę odpoczywam i nie robię nic. No i nic nie zrobiłam, za to stresowałam się cały dzień. Mi już chyba nic nie pomoże... :( I jak klasyczny przypadek dziecka z ADHD nie potrafię się zorganizować, szczególnie jeśli chodzi o długoterminowe skomplikowane projekty. No ba jak jest kolokwium na przykład, to wiem, że w niedzielę siedzę w domu, nigdzie nie wychodzę i się uczę. I załatwione. Ale jak mam przeczytać 18 książek, których połowa jest jeszcze poza Polską, streścić, opracować, zacytować i napisać 10 stron pracy na 16 grudnia (TAK! Pozostało 10 DNI!!!) to wpadam w panikę. Właśnie tak jak teraz. Pomocy.

current mood: ;/
current music: ;/

(comment on this)

Friday, December 4th, 2009
7:26 pm - Świat byłby idealnym miejscem, gdyby nie było w nim ludzi.
I w cale nie jestem homofobem.

Kurcze no. Ale dowiedzieć się na wykładzie, z literatury, że ZSRR nie mówiło o Katyniu nie dlatego, że to zbrodnia, ale bo to źle się konotuje ze słowem ZSRR. A ono musi mieć tylko pozytywne skojarzenia. Boroki.

But still this question haunts me: what's next? Now I know the reality is not the reality. Now I know that everything is a lie. All invented. Nothing's real. But what's next? Should I broke down, become one of those beggars I meet everywhere (maybe they're just FREE, maybe it's like in those book set in the Polish Depertment in Katowice - everything's Evil and you can escape only to the train station building. And become one of those homeless). - Or maybe I should fight and do my best to install my vision (is it true? Is anything true? Is the assumption that nothing's real true?) install it in the world's mind, but how anyone could manage? Or just to forget? Or even deny it? Let this question be answered. Soon.

current mood: oł jea
current music: Quest for Utopia

(comment on this)

Saturday, November 28th, 2009
7:54 pm - Kurz w stanie czystym
Nie ma to jak kuracja antyalergiczna przy sprzątaniu szafy. Wiecie, że na szafie kurz wygląda inaczej niż na innych meblach? Ciekawe... Jest to kurz w stanie czystym. Szara mglista substancja, klejąca się do palców (i ubrań) i lżejsza od wody (bo nie spuszcza się w klozecie). Gosh, czym ja się zajmuję w wolne popołudnia...
A poza tym wszystko niszczę.
Na przykład całkiem przez przypadek skasowałam sobie zdjęcia z Londynu. /borok.
Wpadłam też na nowy pomysł. Zacznę na youtubie, a potem zrobię taką karierę, że będą mnie puszczać na Jedynce zamiast "M jak miłość". Tamtadadam: "Gotuj z tipsami"
Tak. Kolejny program o gotowaniu, tylko że całkiem inny. Kabaret po prostu. Blonynka z wymalowanymi paznokciami (czyli ja) ;] ;] próbuje nie przypalić herbaty w zagraconej kuchni (czyli mojej), wchłania kosztowane substancje całą powierzchnią ciała i włosów, rzuca bitą śmietaną po ścianach itd. (czyli normalna scena "Marta w kuchni"). Jednym słowem, distroj totalny.

current mood: blah
current music: Let's start a band - Amy MacDonald

(comment on this)

Friday, November 27th, 2009
8:02 pm
"Oh, The leaves are falling from the trees
And the snow is comming don't you know?"

- czyli wolne piątkowe popołudnie. Troszkę melanholijnie. Posłuchajcie sami:




current mood: listless
current music: Amy MacDonald - The Road to Home

(comment on this)

Monday, November 23rd, 2009
7:41 pm - Zakrzywiam czasoprzestrzeń...
Mam dziś wyjątkowo dobry humor. Może dlatego, że na gramatyce historycznej czytaliśmy teksty w staroangielskim. Hardkor. A za tydzień czeka nas Beowulf w oryginale. Dla mnie Beowulf jest niestrawny nawet po przetłumaczeniu na współczesny język kina (a może to przez Angelinę?), więc będzie ciekawie czytać to w runach błah błah :>

W stosunku do włażącego mi na głowę świata przyjęłam ostatnio taktykę północnoamerykańskiego pustynnego Indianina, który tak długo chodzi za swą zwierzęcą ofiarą, aż ta się zmęczy i padnie. Otóż, kiedy przejmowałam się, że sweterek zaśmierdł mi dymem papierosowym i martwiłam, kiedy zdążę go uprać, olałam go. Nie uprałam. I co? Po tygodniu sam przestał śmierdzieć :> To taka hiperbola oczywiście, ale trafnie ilustruje dobrą zasadę, którą postaram się teraz stosować w codziennych wkurzających sytuacjach.

Na chwilowe pogorszenia nastroju i poczucie braku sensu najlepsze jest zaangażowanie się w jakiś nowy projekt, wyznaczenie sobie realnego celu, a jednak osnutego delikatną mgiełką tajemnicy, by realizacja go stanowiła fantastyczną przygodę. Taką podróż w nieznane. Ja się zaangażowałam. Może zbyt mocno i może mój "projekt" nazwiecie dziecinadą, a jednak pomaga mi przetrwać. Arteterapia.

Inspiracji szukałam dziś na osiedlu Gałeczki w Chorzowie. Ciemno, gwiazdy świecą jak nigdy o tej porze roku, księżyc uformowany w słodziutki rogal - i liście: kolorowe, w ciepłych odcieniach brązu i czerwieni, przekradające się pod nogami, prowadzone przez wiatr, kotłujące się w małych niby-wirach... Jesień. Klimat w sam raz do wznowienia opowiadania o Nikodemusie Tiberio w nowych, całkowicie innych sceneriach :)

Trzymajcie kciuki ;)

current mood: excited
current music: Haggard - Awaking the Centuries

(comment on this)

Saturday, November 21st, 2009
6:55 pm - Wzniosłam się na wyżyny kulinarnej euforii...
Wyobraźcie sobie cienkie drożdżowo-ziemniaczane ciasto smażone na głębokim oleju jak naleśnik, posmarowane cienko śmietaną i posypane czosnkiem. Wyobraźcie sobie, jak śmietana rozpływa się w cieple i asymiluje z ciastem. Wyobraźcie sobie rozkoszny aromat ziemniako-czosnku pieszczący twoje nozdrza. Wyobraźcie sobie wasze kubki smakowe w zetknięciu z tym arcydziełem sztuki kucharskiej. Tak, moja mama zrobiła langosze.
Wracam do mojej małej smakowej utopii.

current mood: 7 ;]
current music: yummi ;)

(comment on this)

Wednesday, November 18th, 2009
10:26 pm
Rano w tramwaju zastanawiałam się, jak anglistyka zmieniła moje życie. Albowiem wielce. Przewartościowała kategorie rzeczywistości i nic nie jest już takie jak przedtem.

Na anglistyce, jak zapewne na każdych innych studiach humanistycznych, uczą stawiać pytania o każdy aspekt otaczającej nas rzeczywistości. Podważać słuszność naszej odpowiedzi na takie pytania, odpowiedzi, których trzymamy się od urodzenia i prawdopodobnie, gdyby nie studia, trzymalibyśmy się do śmierci. Zresztą, normalni ludzie tak mają i bardzo im zazdroszczę. Humaniści pytają o wszystko tak, by spojrzeć na coś znajomego jak na coś obcego i odwrotnie, co powoduje u niektórych niezłe pomieszanie paradygmatów (tak, lubię to słowo).

Pierwszą wartością, która poszła pod młotek była przestrzeń. Tak jak ją postrzegamy, my, Europejczycy. Kiedy byłam na kursie językowym w Niemczech, poznałam Thomasa z Nowej Zelandii. Pani poprosiła go, by wskazał na mapie swój dom. Thomas długo szukał - nie dlatego, że nie uważał na geografii. Po prostu w jego kraju Nowa Zelandia jest usytuowana na środku mapy. A u nas gdzie? Ledwie widoczna w prawym dolnym rogu. Postkolonializm i krytyka literacka wg. pana Saida (nie, nie tego z "Zagubionych") przyczyniła się znacząco do podważenia wartości przestrzeni i odcisnęła trwałe piętno na moim mózgu. Oto bowiem nasz świat jest jednym z milionów - tych samych - światów, które każdy widzi inaczej. Nie ma kominiarza na dachu - jest to, jak go widzisz. A jeżeli masz akurat zły humor, kominiarz spadnie. Tak więc upadł pierwszy pewnik.

Następny w kolejce był czas. To dlatego kolonizatorzy uważali Murzynów w dżungli za zacofanych (w czasie) i odległych (w przestrzeni). To stąd "Dawno, dawno temu, za górami, za lasami". To dlatego gdy się dobrze bawimy czas leci nam szybciej niż na wykładzie (chyba że mamy sudoku). Bo każdy postrzega czas inaczej. Stąd konfabulacja, zwana potocznie historią, wymyślona prze ludzi jako środek do osiągnięcia danego celu. Czy to ogłupienia ludzi, czy to sprawienia, by byli gotowi umrzeć za nasze racje (które uważają za swoje). Stąd postmodernistyczne przeinaczanie powszechnie znanych standardów, jak zboczony Czerwony Kapturek, czy korniki na Arce Noego. Nowy standard. A ja muszę się do tego przyzwyczaić.

Wszystko ładnie, ale wraz z zagłębianiem się w czeluście wiedzy, sprawy zaczęły się komplikować. Oto zniesiono czasoprzestrzeń. Zabito ideały. Skruszono podstawy, na których opierała się rzeczywistość. Podobno nawet konstrukt taki jak rzeczywistość nie istnieje. Miarka przebrała się, gdy przeczytałam w "Brave New World": "A really efficient totalitarian state would be one in which the all-powerful executive of political bosses and their army of managers control a population of slaves who do not have t obe coerced, because they love their servitude. To make them love it is the task assigned [...]". I wtedy przed oczami przeleciały mi tytuły książek menedżersko-psychologicznych: Jak dojść do szczęścia? 7 dróg do szczęśliwego życia i zadowolenia z pracy, idt. itp. Czyż to nie to samo, co "make them love their servitude"? wpajają nam, że musimy być szczęśliwi, a praca da nam to szczęście. Nawet nie zarobki, ale sama praca. Państwo totalitarne, a my nawet o tym nie wiemy. Rzeczywistość to system totalitarny. Smutne.

current mood: creative
current music: Pieśń ślepca - Wolna Grupa Bukowina.

(comment on this)

Wednesday, November 11th, 2009
6:50 pm - Do you think I'm abnormal?
Nareszcie mam internet na laptopie, w moim kochanym pokoiku. Ale nie chce mi się nawet nic pisać. Bo o czym miałabym? O tym jak źle mi z życiem i ludźmi? O tym jak źle mi na studiach i w pracy? O tym jak źle mi z samą sobą? Nudy.

current mood: 3
current music: "Nothing is keeping you here" - A-Ha

(comment on this)

Monday, May 11th, 2009
9:14 pm - tak się kończy labelowanie ;]
<lol> ;];]







"It is highly likely that you are presently suffering from adult attention deficit disorder, according to your responses on this self-report questionnaire. You should not take this as a diagnosis of any sort, or a recommendation for treatment. However, it would be advisable and likely beneficial for you to seek further diagnosis from a trained mental health professional immediately."


ała... ;D

(2 comments | comment on this)


> previous 20 entries
> top of page
InsaneJournal